
Po dwoch miesiacach podrozy, trzeba bylo wsiasc w samolot i wrocic do Europy. Z jednej strony odczuwalismy juz pewne zmeczenie i dziury w kieszeni, niemniej podroz byla wielkim przezyciem i jesli mialbym wiecej kasy to ruszylbym dalej w Azje.

Tyle mniej wiecej posagow Buddy widzialem dzisiaj. Po okresie lenistwa wzialem sie za turystyczne zwiedzanie i odwiedzilem Grand Palace, Wat Po etc. Nie musze mowic ze bylo to wyczerpujace szczegolnie przy temperaturze rownej temp. krwi. Obrazkow znowu dzis nie bedzie nowych bo sie siec slimaczy, jutro zaczynam 2dniowy powrot do Europy, pozdro

Kochani jak sami zauważyliście nie pisaliśmy oboje już od jakiegoś dłuższego czasu, ale przyznam były ku temu powody :). Po wylądowaniu w Bangkoku postanowiliśmy się leciutko zaaklimatyzować, wiec wynajęliśmy na dwa dni pokój w malutkim, ale za to klimatyzowanym hostelu. Dojechaliśmy tam taksówką grubo po północy, ale okazało się, że mało kto śpi, chyba dla tego bo w ciągu dnia trudno jest wytrzymać w tym upale i wszyscy zaczynają tak naprawdę żyć po zachodzie Słońca.

Po dwoch tygodniach na poludniu wrocilismy do Bangkoku. Zaczelo troche padac, a jednak udalo nam sie zlapac calkiem niezla ilosc slonca. Odwiedzilismy mala wysepke na morzu andamanskim zwana ko bulon lae (ciezko ja zobaczyc na google maps),bylo pieknie i spokojnie, pelen relaks. Poplynelismy tez na sasiednia wyspe tarutao, ktora miala byc parkiem narodowym, a jednak wzdluz drogi buduja juz nowe resorty, no coz...Nasza wysepka byla nieduza, mozna jednak bylo zobaczyc jak zyja zwykli tajowie w bambusowych chatach w srodku dzungli.

Tak, od wczoraj powinniśmy cieszyć się Tajlandia, ale okazało się ze niestety, ale nasze bilety do Bangkoku zostały ANULOWANE. Oczywiście serca stanęły na w gardle, po mniej więcej pół godziny wiedzieliśmy tylko, ze nasze bilety zostały anulowane z powodu nie potwierdzenia rezerwacji przez telefon co najmniej 72 godziny przed odlotem. No to ładnie pomyślałem. Alex rezerwował bilety do Nowej a ja bylem odpowiedzialny za trasę Hong Kong-Bangkok i z powrotem, wiec poczułem ciężar winy na moich barkach.
Ostatnie komentarze